Niedziela, 16 września 2012
Cedyńskie wrzosowiska
W niedzielę po obfitym obiadku obowiązkowo przejechać się trzeba.
Dzisiaj zabrałam aparat aby sfotografować wrzosy ale niestety już prawie przekwitły i nie jest tak fioletowo tylko raczej brązowo ale tez pięknie.
Po drodze most w Siekierkach no i jeszcze cmentarz







strach po nim chodzić


pięknie jest
Dzisiaj zabrałam aparat aby sfotografować wrzosy ale niestety już prawie przekwitły i nie jest tak fioletowo tylko raczej brązowo ale tez pięknie.
Po drodze most w Siekierkach no i jeszcze cmentarz
strach po nim chodzić
pięknie jest
- DST 66.96km
- Czas 03:06
- VAVG 21.60km/h
- Sprzęt scott sportster P 3 salution
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 15 września 2012
po zakupy do sąsiadów
Jak się cieszę , że jeżdżę rowerkiem, sprawia mi to ogromną frajdę i daje niezależność i już nawet samochodów się mniej boję.
Dzionek dzisiaj pochmurny był a wiało okrutnie ale co tam nie ma się co zrażać : było pod wiatr i z wiatrem ,padało a potem przestało i nawet troszkę słoneczko wyjrzało zza chmur.
Dzisiaj właśnie przypomniałam sobie jak to pokonywałam tą trasę PKS-em i taka wyprawa trwała cały dzień.
Dzionek dzisiaj pochmurny był a wiało okrutnie ale co tam nie ma się co zrażać : było pod wiatr i z wiatrem ,padało a potem przestało i nawet troszkę słoneczko wyjrzało zza chmur.
Dzisiaj właśnie przypomniałam sobie jak to pokonywałam tą trasę PKS-em i taka wyprawa trwała cały dzień.
- DST 63.29km
- Czas 03:01
- VAVG 20.98km/h
- Sprzęt scott sportster P 3 salution
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 11 września 2012
na kawkę i pogaduchy
Po jeździe w górach to te moje są po prostu śmieszne, a wcześniej starałam się ich unikać
- DST 58.58km
- Czas 02:44
- VAVG 21.43km/h
- Sprzęt scott sportster P 3 salution
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 11 września 2012
3-ci dzień w górach
Jako , że autobus miałam dopiero wieczorem , postanowiłam niedzielę spędzić rowerowo.
Po maratonie na dystansie mini miałam lekki niedosyt: mówili mi , że przełęcz Okraj to dla ciebie za trudny jest, postanowiłam to sprawdzić, no i pojechałam się sprawdzać.
Z Podgórzyna pojechałam przez Miłków, Ściegny, Kowary a następnie tzw. "Drogą Głodu" na przełęcz Okraj, oj w niektórych miejscach ciężko było ale nie poddałam się i wjechałam bez zsiadania z rowerka prędkość naliczniku 10-11 km/godz a w niektórych miejscach spadała do 7km/godz, ale za to z góry jaka radocha.
Na Okraju spotkałam 2 kolegów też z maratonu, jeden już był na miejscu a drugiego minęłam po drodze.
W towarzystwie wypiliśmy pysznie chłodne piwko i pojechaliśmy trochę w dół na Czeską stronę ale jeden z Panów sie wycofał, przeraził sie następnym wjazdem na górkę więc zawróciliśmy.
Po powrocie zjedliśmy knedliczki z sosem i kapusta w tym sosie była , to je pyszne.
Potem kilka fotek , zwiedzanie małego Czeskiego muzeum i w dół do domu, zjazd bardzo przyjemny, ale przyznam , że strachliwa ze mnie baba jest, obie dłonie na klamkach

zbiornik wodny Sosnówka

rano Karkonosze jeszcze zamglone

pałac w Miłkowie


Okraj zdobyty

dobre piwko tu daja no i rzecz jasna knedliczki














A to już Jelenia Góra, widok z grzybka

Śnieżka

grzybek

różowy mosteczek nad Bobrem

Bóbr


to najwyższe to Okraj
Po maratonie na dystansie mini miałam lekki niedosyt: mówili mi , że przełęcz Okraj to dla ciebie za trudny jest, postanowiłam to sprawdzić, no i pojechałam się sprawdzać.
Z Podgórzyna pojechałam przez Miłków, Ściegny, Kowary a następnie tzw. "Drogą Głodu" na przełęcz Okraj, oj w niektórych miejscach ciężko było ale nie poddałam się i wjechałam bez zsiadania z rowerka prędkość naliczniku 10-11 km/godz a w niektórych miejscach spadała do 7km/godz, ale za to z góry jaka radocha.
Na Okraju spotkałam 2 kolegów też z maratonu, jeden już był na miejscu a drugiego minęłam po drodze.
W towarzystwie wypiliśmy pysznie chłodne piwko i pojechaliśmy trochę w dół na Czeską stronę ale jeden z Panów sie wycofał, przeraził sie następnym wjazdem na górkę więc zawróciliśmy.
Po powrocie zjedliśmy knedliczki z sosem i kapusta w tym sosie była , to je pyszne.
Potem kilka fotek , zwiedzanie małego Czeskiego muzeum i w dół do domu, zjazd bardzo przyjemny, ale przyznam , że strachliwa ze mnie baba jest, obie dłonie na klamkach
zbiornik wodny Sosnówka
rano Karkonosze jeszcze zamglone
pałac w Miłkowie
Okraj zdobyty
dobre piwko tu daja no i rzecz jasna knedliczki
A to już Jelenia Góra, widok z grzybka
Śnieżka
grzybek
różowy mosteczek nad Bobrem
Bóbr
to najwyższe to Okraj
- DST 87.47km
- Czas 04:49
- VAVG 18.16km/h
- Sprzęt scott sportster P 3 salution
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 11 września 2012
maraton " Liczyrzepa", mój 1-szy górski
Dystans : mini
zadowolenie : mega albo giga
Było świetnie, nie takie góry straszne .......
cała trasę pokonałam na rowerze

I miejsce w kategorii
IV w open kobiet
dostałam wyspawanego jelonka na rowerku i wylosowałam nagrode w postaci zegara pamiątkowego
Byłam pierwszy raz na maratonie w górach i na pewno nie ostatni
Trasa bardzo ciekawa, zero nudy a widoki przecudne.


Panie zawalone robotą
zadowolenie : mega albo giga
Było świetnie, nie takie góry straszne .......
cała trasę pokonałam na rowerze
I miejsce w kategorii
IV w open kobiet
dostałam wyspawanego jelonka na rowerku i wylosowałam nagrode w postaci zegara pamiątkowego
Byłam pierwszy raz na maratonie w górach i na pewno nie ostatni
Trasa bardzo ciekawa, zero nudy a widoki przecudne.
Panie zawalone robotą
- DST 68.00km
- Czas 03:20
- VAVG 20.40km/h
- Sprzęt scott sportster P 3 salution
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 11 września 2012
moja 1- sza jazda po górkach
Po raz pierwszy jeździłam po górkach, a mianowicie :
6 wrzesnia pojechałam autobusem PKS ze Szczecina do Jeleniej Góry, rowerek zawinęłam czarnym streczem, oczywiście po zdjęciu przedniego koła, nie było problemu zabrania roweru do bagażnika autobusu.
W Jeleniej Górze byłam już o 5,40, po odpakowaniu roweru ruszyłam do Podgórzyna, gdzie zamówiłam kwaterę , no i tam odbywał się maraton .
Jechało się całkiem dobrze ,( mimo ciężkiego plecaka), pod koniec około 7 km , zaczął się porządny podjazd, spociłam się jak szczur ale podjechałam.
A potem to już kilka razy pod góre i z góry , ale miałam frajdę , a do tego te widoki........ było cudnie.
Po odpoczynku i chwili snu wybrałam się na objazd trasy maratonu, najpierw jedna góra potem zjazd (obie dłonie na klamkach) potem następny podjazd tak gdzieś ponad 800 m n.p.m., a w niektórych miejscach tak do 15% w góre predkośc na liczniku czasem spadała do 8 km/godz, a całość ok. 20 km pod górkę.
Było extra , góry pokochałam

Jelenia Góra - przed wschodem słońca

śnieżka

wschód słońca

rzeczka Kamienna




takim tramwajem jeździłam , będąc w szkole średniej
6 wrzesnia pojechałam autobusem PKS ze Szczecina do Jeleniej Góry, rowerek zawinęłam czarnym streczem, oczywiście po zdjęciu przedniego koła, nie było problemu zabrania roweru do bagażnika autobusu.
W Jeleniej Górze byłam już o 5,40, po odpakowaniu roweru ruszyłam do Podgórzyna, gdzie zamówiłam kwaterę , no i tam odbywał się maraton .
Jechało się całkiem dobrze ,( mimo ciężkiego plecaka), pod koniec około 7 km , zaczął się porządny podjazd, spociłam się jak szczur ale podjechałam.
A potem to już kilka razy pod góre i z góry , ale miałam frajdę , a do tego te widoki........ było cudnie.
Po odpoczynku i chwili snu wybrałam się na objazd trasy maratonu, najpierw jedna góra potem zjazd (obie dłonie na klamkach) potem następny podjazd tak gdzieś ponad 800 m n.p.m., a w niektórych miejscach tak do 15% w góre predkośc na liczniku czasem spadała do 8 km/godz, a całość ok. 20 km pod górkę.
Było extra , góry pokochałam
Jelenia Góra - przed wschodem słońca
śnieżka
wschód słońca
rzeczka Kamienna
takim tramwajem jeździłam , będąc w szkole średniej
- DST 70.00km
- Czas 04:00
- VAVG 17.50km/h
- Sprzęt scott sportster P 3 salution
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 5 września 2012
do mechanika
dzisiaj powolutku spokojnie pogadać o moim szosowym rowerku , już sie nie mogę doczekać kiedy go dosiądę
- DST 52.24km
- Czas 02:25
- VAVG 21.62km/h
- Sprzęt scott sportster P 3 salution
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 4 września 2012
w ramach oszczędności, a co będę kolej wzbogacać , i tak dużo na mnie w tym roku zarobili
Do Szczecina i z powrotem, sprawy załatwione , kawka u córki wypita , i do domu.
Do - jechało się super z wiaterkiem w plecy, czyli łatwo , lekko i przyjemnie, 90 km przejechane w 3 godz 40 min, natomiast powrót taki łatwiutki nie był , wiaterek akurat nie w plecy, na dupsko koniecznie jakiś "cudokrem" by sie przydał, no i wróciłam już po ciemku , a lampka w plecaku sobie spokojnie leżała
Do - jechało się super z wiaterkiem w plecy, czyli łatwo , lekko i przyjemnie, 90 km przejechane w 3 godz 40 min, natomiast powrót taki łatwiutki nie był , wiaterek akurat nie w plecy, na dupsko koniecznie jakiś "cudokrem" by sie przydał, no i wróciłam już po ciemku , a lampka w plecaku sobie spokojnie leżała
- DST 182.14km
- Czas 08:18
- VAVG 21.94km/h
- Sprzęt scott sportster P 3 salution
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 1 września 2012
Pętla Drawska
Był to bardzo udany maraton:
Pogoda dopisała, jechało się rewelacyjnie, nawet udało mi się jechać przez jakieś 30 km w grupie , na 50 km do mety odpadłam od nich , słabizna ze mnie jest i tyle , ale z wyniku i tak jestem zadowolona , pierwszy raz przekroczyłam średnią ,25km/godz i to na mega, czyli idzie ku dobremu, hi hi hi.........
Jedzonka było dużo i to bardzo pyszne, a zupa pomidorowa rewelacja (ja takiej dobrej nie umiem zrobić) i kiełbaska z grila pycha ,a napoju izotonicznego było do woli, nawet ja wypiłam aż 2
ps: fotka z mety, ale mi sie gęba śmieje dlatego , że to już meta
- DST 152.00km
- Czas 06:02
- VAVG 25.19km/h
- Sprzęt scott sportster P 3 salution
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 30 sierpnia 2012
maraton w Łobzie
Start i meta w Radowie Małym na "Orliku", ludzi nie za dużo ale miło było , jedzenia dużo , zupka pyszna, nawet piwko na mecie było, zakończenie o godz.21, trochę późnawo, nie czekałam do końca , zabrałam sie okazyjnie do Szczecina.
Wszystko fajnie , super, tylko to losowanie grup jest do kitu, ciągle nie mam szczęścia w losowaniu zawsze jeżdżę sama całą trasę, o ! przepraszam tym razem ostatnie 20 km ( od ostatniego bufetu) jechałam w towarzystwie, od razu mi się humor poprawił.
W swojej kategorii 1-szy miejsce a w openie kobiet na mega 4-te
A ! i jeszcze jedna nie przyjemna sprawa : koleżankę potrącił samochód , to znaczy wyjechał z parkingu wprost na nią , no i dziewczyna ma złamany obojczyk , dalsze starty w maratonach jak na razie ma z głowy przez głupola co nie patrzy na drogę włączając sie do ruchu
Wszystko fajnie , super, tylko to losowanie grup jest do kitu, ciągle nie mam szczęścia w losowaniu zawsze jeżdżę sama całą trasę, o ! przepraszam tym razem ostatnie 20 km ( od ostatniego bufetu) jechałam w towarzystwie, od razu mi się humor poprawił.
W swojej kategorii 1-szy miejsce a w openie kobiet na mega 4-te
A ! i jeszcze jedna nie przyjemna sprawa : koleżankę potrącił samochód , to znaczy wyjechał z parkingu wprost na nią , no i dziewczyna ma złamany obojczyk , dalsze starty w maratonach jak na razie ma z głowy przez głupola co nie patrzy na drogę włączając sie do ruchu
- DST 137.00km
- Czas 05:33
- VAVG 24.68km/h
- Sprzęt scott sportster P 3 salution
- Aktywność Jazda na rowerze